W pierwszej części przyglądałem się tłumom i atmosferze warszawskich Targów Pracy i Przedsiębiorczości. W drugiej pytanie jest bardziej konkretne: co z tego wydarzenia wynika dla człowieka, który potrzebuje pracy? Czy za liczbą stoisk i rozmów stoją równie przekonujące możliwości zatrudnienia?

Czytaj pierwszą część: Tłumy na targach pracy. Co czekało na szukających zatrudnienia?

Obiektywnie

Więcej wystawców. Ale co z ofertami?

Porównanie edycji po pandemii pokazuje, że targi rosną pod względem liczby wystawców. Liczba prezentowanych ofert zmienia się jednak znacznie mniej regularnie.

EdycjaWystawcy lub pracodawcy według podsumowaniaPrezentowane oferty lub miejsca pracy
2023 — Urząd Statystyczny w Warszawie75 wystawcówBlisko 10 tys. ofert pracy lub stażu
2024 — Urząd Pracy m.st. Warszawy80 firmBlisko 6,5 tys. miejsc pracy
2025 — Urząd Pracy m.st. Warszawy100 pracodawcówBlisko 4 tys. ofert pracy
2026 — wstępne szacunki organizatorówPonad 100 wystawcówPrawie 8 tys. ofert pracy

Tegoroczna deklarowana pula ofert jest większa niż w 2025 roku. Zestawienie nie potwierdza więc corocznego kurczenia się oferty targów. Jednocześnie te liczby nie opisują wynagrodzeń, stabilności zatrudnienia ani możliwości rozwoju.

Podsumowania używają również różnych kategorii: ofert, miejsc pracy, a w 2023 roku także staży. Nie można traktować ich jako jednolitej miary jakości pracy ani liczby zatrudnionych osób.

Czy zmienił się profil wystawców?

Sektor publiczny był wyraźnie obecny już w wirtualnej edycji z 2022 roku. WUP wymieniał wówczas m.in. Ministerstwo Infrastruktury, GUS, ZUS, Metro Warszawskie i miejskie spółki transportowe. Obok nich pojawiały się firmy prywatne, takie jak Empik, DPD i PepsiCo. Źródło: WUP, „Mazowiecki Rynek Pracy”, nr 4/2022.

Na sfotografowanej przeze mnie tablicy wystawców z 2026 roku również znajdują się instytucje publiczne, agencje zatrudnienia i rozpoznawalne firmy prywatne: Lidl, Auchan, Castorama, UniCredit, Hilton czy Colliers. To dokumentuje tegoroczny skład. Nie daje jednak pełnego porównania liczby ofert z IT, mediów, prawa czy doradztwa z wcześniejszymi edycjami. Źródło: fotografia autora przedstawiająca listę wystawców.

Do oceny atrakcyjności potrzebujemy treści ofert. Liczą się stawki, rodzaj i długość umowy, wymagane doświadczenie oraz rzeczywiste możliwości nauki i awansu. Z dostępnych podsumowań nie da się ustalić, czy udział ofert spełniających te warunki spadł.

Odczucie regresu może być punktem wyjścia do sprawdzenia tych kwestii, ale same liczby stoisk go nie rozstrzygają.

Po pandemii rzeczywiście zmieniło się otoczenie

Według GUS na koniec drugiego kwartału 2022 roku w Polsce było 149,3 tys. wolnych miejsc pracy. W analogicznym momencie 2026 roku było ich 98,7 tys. To około 34% mniej — obliczenie na podstawie obu publikacji. Dzisiejszy rynek oferuje więc mniej nieobsadzonych stanowisk niż cztery lata wcześniej. GUS: II kwartał 2022, GUS: II kwartał 2026.

Ostatnie porównanie roczne przynosi jednak poprawę: w drugim kwartale 2026 roku liczba wakatów była o 3,1% większa niż rok wcześniej. Mamy zatem odbicie z poziomu niższego niż w 2022 roku. To ogólnopolskie tło sytuacji kandydatów; nie mierzy ono jakości ofert na warszawskich targach. Źródło: GUS.

Szczególnie trudno dostać pierwszą szansę w IT

Bardziej konkretną zmianę pokazuje raport „Junior na rynku pracy 2026”, oparty m.in. na danych justjoin.it i rocketjobs.pl. Na justjoin.it udział ofert dla juniorów wynosił około 12% w latach 2021–2022, a w pierwszym półroczu 2026 roku 4,8%. Liczba takich ogłoszeń wzrosła w 2025 roku o 28% względem 2024, ale nadal była o 61% niższa niż w 2022 roku. Źródło: justjoin.it i rocketjobs.pl.

To pomaga zrozumieć, dlaczego poprawa ogólnych statystyk może słabo przekładać się na sytuację osoby rozpoczynającej karierę. Ofert przybywa, lecz dostęp do części z nich wymaga doświadczenia, którego początkujący dopiero potrzebuje nabrać.

Obraz różni się jednak między branżami. Na rocketjobs.pl, obejmującym stanowiska poza IT, udział ofert juniorskich w pierwszej połowie 2026 roku wynosił 21,5% i wzrastał względem wcześniejszych lat. Są to dane dwóch portali, więc opisują ich ogłoszenia, a nie wszystkie rekrutacje w Polsce ani ofertę samych targów. Źródło: ten sam raport.

Czy AI ma z tym coś wspólnego?

Raport NASK i Międzynarodowej Organizacji Pracy z 2025 roku szacował, że 30,3% zatrudnienia w Polsce przypada na zawody podatne na oddziaływanie generatywnej AI. W grupie o najwyższej podatności znalazło się 4,9% zatrudnionych. Te wskaźniki opisują możliwości automatyzacji zadań; nie oznaczają, że taki odsetek ludzi stracił lub straci pracę. Źródło: NASK i ILO.

Ciekawy sygnał płynie także z amerykańskich danych płacowych ADP analizowanych przez Stanford Digital Economy Lab. W aktualizacji z sierpnia 2026 roku badacze wskazali, że zatrudnienie osób w wieku 22–25 lat w zawodach silnie wystawionych na wpływ AI było około 19% niższe, niż wynikałoby z tempa zmian zatrudnienia ich rówieśników w zawodach mniej podatnych na AI. Różnica wiązała się przede wszystkim z ograniczeniem zatrudniania młodych. Źródło: Stanford Digital Economy Lab.

Autorzy podkreślają, że jest to zaobserwowany wzorzec, a nie rozstrzygający dowód przyczynowy. Na rekrutację wpływają także inne czynniki, a wyników z USA nie można bezpośrednio przenieść na Polskę. AI może być jednym z czynników zmieniających szanse zawodowe, ale nie mamy danych pozwalających przypisać jej tegoroczny profil warszawskich targów. Źródło: Stanford — omówienie wyników i ograniczeń.

Rekrutacja i PR są wpisane w to samo wydarzenie

Funkcja promocyjna targów jest jawna. Organizatorzy zachęcali wystawców hasłem „Buduj świadomie swoją markę pracodawcy!”. Wśród korzyści wymieniali prezentację kultury organizacyjnej, promocję firmy i budowanie kontaktów, obok prowadzenia rozmów rekrutacyjnych. Wystawca otrzymuje więc możliwość zarówno szukania pracowników, jak i wzmacniania swojego wizerunku. Źródło: oficjalna oferta dla wystawców.

Pytanie o skuteczność pozostaje otwarte. W przytoczonych podsumowaniach edycji 2023–2026 nie podano, ile osób zostało zatrudnionych dzięki udziałowi w targach.

Tegoroczna relacja mówi o aplikacjach i kontaktach kontynuowanych w rekrutacjach, lecz nie przedstawia liczby zawartych umów. Ponieważ wydarzenie odbyło się zaledwie kilka dni temu, na końcowy wynik jest jeszcze za wcześnie. Źródło: podsumowanie edycji 2026.

Jak sprawdzić, czy targi mają sens?

Bezpośrednia rozmowa z rekruterem, konsultacja CV czy porada zawodowa mogą być użyteczne. Ocena wydarzenia jako sposobu na znalezienie pracy wymaga jednak dalszych wyników: liczby zaproszeń do kolejnego etapu, liczby zatrudnionych po 30 lub 90 dniach oraz informacji o warunkach oferowanej pracy.

Dostępne dane potwierdzają skalę targów i zmianę otoczenia rekrutacyjnego. Nie rozstrzygają, czy skuteczność tego wydarzenia spadła ani czy stało się ono wyłącznie PR-em. Żeby odpowiedzieć na to pytanie, potrzebujemy informacji o tym, co wydarzyło się po zakończeniu rozmów przy stoiskach.

Tłum uczestników w hali warszawskich Targów Pracy i Przedsiębiorczości.

Subiektywnie

Dwie–cztery oferty pod kodem QR

Podchodziłem z ciekawości do stoisk, które wydawały mi się najbardziej atrakcyjne. Skanowałem kody QR, żeby sprawdzić dostępne stanowiska. Na ekranie pojawiały się dwie, trzy, czasem cztery oferty pracy. Taka sytuacja powtórzyła się około czterech razy i za każdym razem zaskakiwała mnie podobnie.

Zacząłem się zastanawiać, czy te firmy rzeczywiście mają tak duży problem z pozyskaniem pracowników, że potrzebują obecności na targach. A może równie istotne jest pokazanie się jako aktywny, otwarty pracodawca? Stoisko, logo, rozmowy z odwiedzającymi — wszystko wygląda dobrze. Tylko co z tego wynika dla człowieka stojącego po drugiej stronie?

Patrząc na tłum i krótkie listy ofert, miałem w głowie wizję kilkuset kandydatów konkurujących o jedno przyzwoite stanowisko. Duża liczba uczestników robiła wrażenie. Dostępne możliwości robiły na mnie znacznie mniejsze.

Setki ofert i problem z dopasowaniem

Inaczej wyglądało to w agencjach pracy. Tam widziałem setki propozycji: magazynier, pracownik sklepu, osoba sprzątająca, pracownik wykonujący ciężkie prace budowlane. Takich ofert nie brakowało.

Nie mam nic przeciwko tym zawodom. Moje zastrzeżenia dotyczą przede wszystkim warunków, z którymi kojarzę zatrudnienie przez agencję: niepewności, zmian miejsca pracy i ograniczonego wpływu na to, gdzie trafię za miesiąc. Kilka stoisk wspominało o umowie o pracę, co odnotowałem. Sama informacja o rodzaju umowy nie odpowiada jednak na wszystkie pytania o stabilność i codzienne warunki pracy.

Mam też obawę przed środowiskiem, w którym najważniejsze wydaje się szybkie zapełnienie wolnych miejsc. Gdy pojawia się wrażenie, że przyjmowany jest niemal każdy, zaczynam pytać, jak wygląda dobór ludzi, wdrożenie i organizacja pracy.

Właśnie wtedy pomyślałem o bezrobociu strukturalnym — o sytuacji, w której dostępne oferty rozmijają się z kwalifikacjami i kierunkiem zawodowym osób szukających pracy. Na tych targach mocno odczuwałem takie niedopasowanie.

Rozumiem człowieka, który studiował przez kilka lat i chce pracować w swoim zawodzie. Rozumiem również, że może zaakceptować niższe wynagrodzenie, jeśli w zamian dostanie szansę zdobycia potrzebnego doświadczenia. Dla juniora pierwsze stanowisko często decyduje o tym, czy w ogóle zacznie budować karierę w wybranej branży. Kolejna oferta pracy w magazynie nie rozwiązuje tego problemu.

Trzydzieści metrów kolejki do gadżetów

W pewnym momencie zobaczyłem kolejkę, która miała około trzydziestu metrów. Ludzie czekali na możliwość zakręcenia kołem fortuny i wygrania bidonu albo jakiegoś ubrania. Rozbawił mnie ten widok, ale zaraz pomyślałem, jak mało poważnie wygląda to w kontekście celu całego wydarzenia.

Wyobrażałem sobie kogoś, kto wysłał już 150–200 CV i przychodzi tutaj z nadzieją, że bezpośrednia rozmowa wreszcie coś zmieni. Że uda mu się przebić przez formularze i automatyczne odpowiedzi. Po rundzie między stoiskami może jednak zostać z plikiem ulotek i kolejnymi adresami stron rekrutacyjnych.

Rozmowy, które prowadziłem, często przypominały mi kontakt z chatbotem: trochę informacji, a na końcu odesłanie do internetowej rekrutacji. Brakowało mi poczucia, że obecność na miejscu daje coś istotnego ponad to, co mogłem zrobić sam, otwierając stronę firmy i wysyłając aplikację.

Po targach spodziewałbym się łatwiejszego dostępu do ludzi, którzy mogą pomóc wejść w proces rekrutacji. Tymczasem często trafiałem na kolejną drogę do tego samego formularza.

Co zostało mi po targach?

Wyszedłem z zeszytem z logo urzędu, długopisem, frotką na nadgarstek i puszką coli z Lidla. Zostało mi też przekonanie, że wizerunkowa strona wydarzenia była znacznie bardziej namacalna niż jego wartość dla osoby szukającej interesującej ją pracy.

Dla mnie to był przede wszystkim PR.

Źródła

  1. Urząd Statystyczny w Warszawie — Targi Pracy i Przedsiębiorczości 2023.
  2. Urząd Pracy m.st. Warszawy — podsumowanie edycji 2024.
  3. Urząd Pracy m.st. Warszawy — podsumowanie edycji 2025.
  4. Organizatorzy — wstępne podsumowanie edycji 2026.
  5. WUP w Warszawie — „Mazowiecki Rynek Pracy”, nr 4/2022, relacja z targów wirtualnych.
  6. GUS — popyt na pracę w II kwartale 2022 roku, PDF.
  7. GUS — popyt na pracę, dane za II kwartał 2026 roku.
  8. justjoin.it i rocketjobs.pl — „Junior na rynku pracy 2026”.
  9. NASK i ILO — „Generatywna sztuczna inteligencja a polski rynek pracy”, omówienie raportu.
  10. Stanford Digital Economy Lab — aktualizacja badań nad AI i zatrudnieniem, sierpień 2026.
  11. Organizatorzy targów — oferta dla wystawców 2026.

Materiał własny: fotografia tablicy wystawców z edycji 2026. Dane sprawdzone 4 października 2026 roku.

Adrian Dalecki

Redaktor naczelny

O autorze i projekcie →