Obiektywnie

Zainteresowanie polityką nie musi oznaczać zaufania do polityków. Można śledzić wydarzenia, znać programy partii i uczestniczyć w wyborach, a jednocześnie mieć poczucie, że publiczna debata coraz częściej sprowadza się do powtarzania tych samych konfliktów. Badania pozwalają przyjrzeć się kilku elementom tego doświadczenia: zaufaniu, poczuciu wpływu, rozliczaniu obietnic i sposobowi, w jaki polityczne treści przyciągają uwagę.

Partie, którym trudno zaufać

W badaniu OECD przeprowadzonym w Polsce jesienią 2025 roku wysokie lub umiarkowanie wysokie zaufanie do partii politycznych deklarowało 20% respondentów. Zaufanie do rządu wynosiło 32%, wobec średniej OECD na poziomie 40%. Raport opublikowano w czerwcu 2026 roku. Wynik dotyczący partii nie oznacza, że pozostałe 80% całkowicie im nie ufało — badanie dopuszczało również odpowiedzi neutralne. Pokazuje jednak, jak ograniczona jest grupa osób deklarujących wyraźne zaufanie. Źródło: OECD.

Jeszcze bliżej problemu politycznego zniechęcenia znajduje się pytanie o możliwość wpływania na władzę. W tym samym badaniu 26% respondentów pozytywnie oceniało możliwość wpływania przez ludzi takich jak oni na działania rządu. OECD wskazuje, że poczucie politycznej sprawczości jest silnie związane z zaufaniem do instytucji. Samo obserwowanie polityki nie zapewnia więc przekonania, że uczestnictwo w niej przynosi rezultaty. Źródło: OECD.

Obraz nie jest jednak jednoznaczny. W badaniu CBOS ze stycznia 2026 roku 14% uprawnionych do głosowania nie znajdowało żadnej partii choćby minimalnie reprezentującej ich interesy i poglądy. Dostrzeganie częściowej zgodności z programem ugrupowania nie jest tym samym co zaufanie do jego polityków. Można znaleźć partię najbliższą własnym przekonaniom i pozostawać rozczarowanym jej działaniem. Źródło: CBOS.

Konflikt, który przynosi uwagę

Polityczne starcia mają również wymiar związany z działaniem mediów społecznościowych. Badacze z Cambridge i Uniwersytetu Nowojorskiego przeanalizowali ponad 2,7 mln wpisów amerykańskich parlamentarzystów oraz kont medialnych na Facebooku i Twitterze. W badaniu opublikowanym w 2021 roku wpisy dotyczące przeciwnego obozu politycznego były udostępniane około dwukrotnie częściej niż wpisy dotyczące własnego obozu. Odwołania do przeciwników były także silnie związane z reakcjami wyrażającymi złość. Źródło: Rathje, Van Bavel i van der Linden.

Badanie dotyczyło Stanów Zjednoczonych, więc jego wyników nie można automatycznie przypisać polskiej debacie. Pokazuje jednak mechanizm, który pomaga zrozumieć atrakcyjność konfrontacyjnej komunikacji: przeciwnik polityczny może być skutecznym sposobem zdobywania zasięgu. W takim otoczeniu treść przyciągająca uwagę nie musi być treścią najlepiej wyjaśniającą problem.

Obietnica ma termin. Jej rozliczenie trwa znacznie dłużej

„100 konkretów na 100 dni” stanowi przykład programu, którego realizację można zestawić z jednoznacznie zapowiedzianym terminem. Według analizy Demagoga po pierwszych stu dniach rządu Donalda Tuska spełnionych było sześć obietnic. Późniejsze podsumowania odnotowywały kolejne realizacje, ale również działania częściowe, opóźnione i niewykonane. Źródło: Demagog.

Rozliczenie obietnicy wymaga sprawdzenia zarówno rezultatu, jak i przyczyn opóźnienia. Raport Demagoga z grudnia 2025 roku uwzględniał m.in. ograniczenia finansowe oraz ustawy zablokowane przez prezydenckie weto. Jednocześnie późniejsze wykonanie postulatu nie zmienia faktu, że jego pierwotnego terminu nie dotrzymano. Dla oceny wiarygodności znaczenie mają oba pytania: co zrobiono i czy zrobiono to zgodnie z zapowiedzią. Źródło: Demagog.

Nowe szyldy i trwałość dużych bloków

Dominacja dwóch głównych obozów znajduje odzwierciedlenie w wynikach wyborów. W 2023 roku PiS i Koalicja Obywatelska otrzymały łącznie 66,08% ważnych głosów — wynik obliczony przez zsumowanie danych PKW. Pozostałe ugrupowania miały znaczenie dla utworzenia większości, jednak około dwóch trzecich głosów przypadło tym dwóm komitetom. Źródło: PKW — wyniki wyborów z 2023 roku.

Losy mniejszych ugrupowań pokazują różne drogi współpracy z większymi. W październiku 2025 roku Platforma Obywatelska, Nowoczesna i Inicjatywa Polska ogłosiły połączenie w Koalicję Obywatelską. Nowoczesna, która wcześniej występowała jako samodzielny projekt polityczny, znalazła się w jednym ugrupowaniu z Platformą. Źródło: komunikat KO.

Inaczej wyglądała sytuacja Polski 2050. Udział w koalicji rządowej nie oznaczał jej włączenia do KO. W lutym 2026 roku ugrupowanie przeszło rozłam, po którym część parlamentarzystów utworzyła klub Centrum i zadeklarowała dalszą współpracę z rządem. Połączenie partii, wspólna lista i koalicja rządowa mogą ograniczać polityczną samodzielność w różny sposób, ale pozostają odmiennymi formami współpracy. Źródło: PAP.

Gospodarka nie zaczyna się od dnia zaprzysiężenia rządu

Ocena władzy staje się trudniejsza, gdy polityczne deklaracje dotyczą gospodarki. Zmiana cen, tempa wzrostu czy warunków życia następuje pod wpływem wielu procesów, których granice nie pokrywają się z kadencjami parlamentu.

Europejski Bank Centralny wskazywał, że spadek inflacji w Polsce po jej szczycie w 2023 roku wiązał się m.in. ze spadkiem cen żywności i energii, słabszym popytem krajowym, wcześniejszym zaostrzeniem polityki pieniężnej, osłabieniem aktywności gospodarczej za granicą oraz umocnieniem złotego. Źródło: EBC — Raport o konwergencji z czerwca 2024 roku.

Przypisywanie całej poprawy lub całego pogorszenia sytuacji jednej ekipie rządzącej pomija zatem część przyczyn. Rzetelna ocena wymaga uwzględnienia decyzji władz, działań banku centralnego i warunków międzynarodowych. Ten sam wynik gospodarczy może być rezultatem kilku czynników działających jednocześnie.

Ile osób rzeczywiście wybiera władzę?

Wynik wyborczy można przedstawić jako udział w ważnych głosach albo jako udział wśród wszystkich uprawnionych. Ta różnica ma znaczenie.

W 2015 roku na listę PiS zagłosowało 5,71 mln osób spośród 30,63 mln uprawnionych. Oznaczało to około 18,65% wszystkich uprawnionych do głosowania, według przeliczenia danych PKW. Komitet uzyskał jednocześnie 37,58% ważnych głosów i 235 z 460 mandatów, czyli większość w Sejmie. Ten przykład pokazuje, że większość parlamentarna może powstać przy poparciu znacznie mniejszym niż połowa wszystkich uprawnionych. Źródło: PKW — wyniki wyborów z 2015 roku.

Nie jest to jednak stała reguła mówiąca, że „20% społeczeństwa wybiera każdą władzę”. W 2023 roku komitety KO, Trzeciej Drogi i Nowej Lewicy zdobyły łącznie 53,71% ważnych głosów, a frekwencja wyniosła 74,38%. Każde takie porównanie wymaga podania roku i wyjaśnienia, kogo obejmuje procent: głosujących, wszystkich uprawnionych czy całą populację. Źródło: PKW — wyniki wyborów z 2023 roku.

Dane pokazują więc niskie zaufanie do partii, ograniczone poczucie wpływu oraz mechanizmy, które mogą premiować konflikt. Nie dowodzą, że lepsze rozumienie polityki automatycznie prowadzi do wycofania. Pozwalają jednak zobaczyć, dlaczego zainteresowanie sprawami publicznymi może współistnieć z rozczarowaniem sposobem prowadzenia debaty. Ograniczenie jej śledzenia nie usuwa przy tym skutków podejmowanych decyzji — ani znaczenia głosów oddanych przez tych, którzy uczestniczą w wyborach.

Subiektywnie

Im bardziej próbuję zrozumieć polską politykę, tym częściej mam ochotę nie mieć z nią nic do czynienia. Zaglądam głębiej, słucham wypowiedzi, przyglądam się działaniom partii i coraz częściej widzę ten sam schemat.

PO przekonuje, że PiS jest zły. PiS przekonuje, że PO jest zła. Kolejne obietnice, kolejna wojna przed wyborami, kolejne zapewnienia, że właśnie teraz wszystko się zmieni. Później przychodzi rozliczenie i okazuje się, że wyborczy termin można przesunąć, obietnicę inaczej zinterpretować albo przestać o niej mówić. „100 konkretów na 100 dni” dobrze pokazuje, dlaczego coraz trudniej traktować takie deklaracje poważnie.

Gdy człowiek zaczyna przyglądać się temu uważniej, słyszy wciąż podobne oskarżenia: ktoś ukradł, ktoś skłamał, ktoś załatwił stanowisko swoim ludziom. Raz z jednej strony, raz z drugiej. Zmieniają się nazwiska i bohaterowie kolejnych afer, ale sposób prowadzenia polityki wydaje mi się zadziwiająco trwały. Mam wrażenie, że do tak zwanego POPiS-u zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Ta wojna stała się stałym elementem naszego życia.

Co jakiś czas pojawia się jednak nowy projekt, który ma dać nadzieję na zmianę. Pamiętam Nowoczesną. Miało być świeżo, inaczej, z nową jakością. Ostatecznie ugrupowanie połączyło się z Platformą i Inicjatywą Polską w Koalicję Obywatelską. Trudno mi w tym dostrzec spełnienie obietnicy samodzielnej alternatywy. Źródło: komunikat KO.

Później pojawiła się Polska 2050 Szymona Hołowni. Kolejna odpowiedź na dominację dwóch obozów, kolejne zapewnienia, że można uprawiać politykę inaczej. Formalnie nie została wchłonięta do KO. W moim odbiorze udział w rządzie z Platformą sprawił jednak, że obietnica wyraźnej alternatywy zaczęła się rozmywać. Patrzyłem na to i znowu miałem poczucie, że nowy projekt odnajduje swoje miejsce w starym układzie.

Po prawej stronie widzę podobny schemat. Kukiz’15 miał być zmianą, głosem przeciwko partyjnemu systemowi. Ostatecznie Paweł Kukiz startował w wyborach z list PiS. Źródło: PAP.

Były również mniejsze projekty związane z Kornelem Morawieckim, Ziobrą czy Gowinem. Ich losy nie były identyczne, ale ja widziałem w nich kolejne sojusze, rozstania i powroty do walki prowadzonej wokół tych samych dużych obozów. Nowe nazwy nie dawały mi poczucia, że wychodzimy poza ten schemat.

Można powiedzieć, że wyjątkiem pozostają Konfederacja oraz Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna. Tyle że samo pozostawanie poza PO i PiS nie wystarcza, żebym uznał ugrupowanie za wiarygodną alternatywę. Przyglądam się także temu, kto je tworzy i co właściwie proponuje.

Konfederacja Mentzena i Bosaka jest dla mnie połączeniem, którego gospodarczo nie potrafię dobrze zrozumieć. Z jednej strony mam Mentzena z jego mocno wolnorynkowym przekazem, kapitalizmem i ograniczaniem roli państwa. Do tego dochodzą jego deklaracje monarchistyczne. Ten zestaw budzi we mnie więcej pytań niż przekonania, że wiem, jaki porządek polityczny chciałby budować. Źródło: rozmowa z Mentzenem w PCh24.

Z drugiej strony jest narodowe skrzydło Bosaka, które podkreśla znaczenie kontroli państwa nad strategicznymi spółkami. Sam Bosak mówił, że takie przedsiębiorstwa powinny pozostać pod kontrolą rządu. Źródło: debata Polskiego Radia.

Od strony gospodarczej ten układ zupełnie mi się nie podoba. Chciałbym wiedzieć, która wizja miałaby obowiązywać po zdobyciu realnej władzy i jak rozstrzygane byłyby różnice między tymi środowiskami. Na razie widzę wspólny szyld, pod którym mieszczą się pomysły prowadzące w różnych kierunkach.

Mam też problem z ludźmi i praktykami, które tam dostrzegam. Wyczuwam populizm. Nie odpowiada mi umieszczanie członków rodziny na listach wyborczych. Patrzę na takie decyzje i zastanawiam się, co z osobami, które przez lata pracowały na wynik ugrupowania. Czy ich zaangażowanie ma równie duże znaczenie jak nazwisko i bliskość lidera?

Osobiście mam również problem z obecnością Przemysława Wiplera. Pamiętam głośną sprawę jego zachowania podczas interwencji policji, zakończoną wyrokiem, oraz doniesienia dotyczące finansów Fundacji Wolność i Nadzieja. W tej drugiej sprawie stawiano mu zarzuty, do których się nie przyznawał. Źródła: wywiad „Faktu” z Mentzenem, Radio ZET — publikacja z 2022 roku.

W mojej ocenie ktoś z takim politycznym bagażem nie powinien zajmować miejsca w polskiej polityce. Jego obecność nie buduje mojego zaufania do ugrupowania, które przedstawia się jako zmiana jakości.

Konfederacja wydaje mi się mieszanką wybuchową. Sądzę, że wybory w 2027 roku i perspektywa realnego wpływu na władzę pokażą jej prawdziwe oblicze. Wtedy okaże się, ile znaczą deklaracje, a ile gotowość do zawierania politycznych układów.

Osobnym zjawiskiem jest dla mnie Konfederacja Korony Polskiej. Gdy o niej myślę, widzę przede wszystkim Grzegorza Brauna. Poza nim trudno mi dostrzec równie wyraziste twarze tego projektu. Gdybym miał opisać to ugrupowanie jednym słowem, byłaby to „kontrowersja”.

Mam wrażenie, że część jego popularności wynika z tego, co dzieje się na świecie, również wokół Gazy, i z emocji, które te wydarzenia wywołują. Widzę też mechanizm, w którym atakowanie Brauna zapewnia mu kolejną porcję uwagi. Przeciwnicy chcą go zdyskredytować, a jednocześnie sprawiają, że znów wszyscy o nim mówią. W mojej ocenie taka rozpoznawalność może pracować na jego polityczny sukces.

Kontrowersyjny przywódca i ugrupowanie zbudowane wokół jego osoby nie są przecież w Polsce czymś nowym. Była już Samoobrona Andrzeja Leppera. Nie twierdzę, że to identyczne projekty. Dostrzegam jednak znajomy sposób przyciągania uwagi i zagospodarowywania niezadowolenia. W politycznym ekosystemie nic nie ginie.

Do tego wszystkiego dochodzi gospodarka. Świat po kryzysie z 2008 roku, świat po pandemii, zmiany cen ropy i energii — każda ekipa trafia na określone warunki. Jedna rządzi w czasie sprzyjającym rozwojowi, druga musi mierzyć się z kryzysem. Ludzie odczuwają te zmiany we własnych portfelach.

W politycznym przekazie wszystko zostaje jednak sprowadzone do znanego hasła: tamci doprowadzili Polskę do ruiny albo zaraz ją doprowadzą. Nasi zapewnili rozwój. I możemy tak bez końca. Nie przekonuje mnie ocenianie całej gospodarki tak, jakby zaczynała się w dniu zaprzysiężenia nowego rządu.

Podobnie wygląda codzienna debata. Głupia wypowiedź polityka przeciwnego obozu może być odtwarzana przez kilka tygodni. Kolejni oburzeni eksperci tłumaczą, jak bardzo tamci są nieodpowiedzialni. Gdy jednak pada pytanie o haniebne zachowanie kogoś z własnej strony, nagle pojawia się cisza, zmiana tematu albo cały zestaw chwytów erystycznych.

Właśnie te podwójne standardy męczą mnie najbardziej. Po pewnym czasie wiem już, jak będzie wyglądała rozmowa, zanim jeszcze się zacznie.

Mam również poczucie, że po zdobyciu władzy wielu polityków szybko zapomina o postulatach i grupach, które wcześniej wspierali. Kiedy trwały protesty, byli obok. Kiedy potrzebowali głosów, potrafili słuchać. Później zainteresowanie słabnie, aż znów zaczyna im się usuwać grunt spod nóg.

Widząc ciągle te same schematy, zwyczajnie odechciewa mi się to obserwować.

Jednocześnie czuję niepokój, bo obojętność również jest wyborem. Przywołany w części obiektywnej przykład z 2015 roku dobrze pokazuje, że większość parlamentarną można zdobyć głosami niespełna jednej piątej wszystkich uprawnionych. Dobrze czytasz: około 18,65% uprawnionych zagłosowało wtedy na listę, która zdobyła większość mandatów w Sejmie. Źródło: PKW.

Skutki decyzji tak wybranej władzy dotyczą również tych, którzy nie głosowali albo zagłosowali inaczej. Niektórych decyzji później nie da się łatwo cofnąć. Patrząc na Francję czy Wielką Brytanię, mam poczucie, że konsekwencje politycznych wyborów potrafią zostać z państwem na wiele lat.

Nie mam swoich politycznych sympatii. Mam za to coraz więcej pytań i coraz mniej cierpliwości do powtarzających się schematów. Z niepokojem patrzę na to, jak łatwo można dziś manipulować opinią publiczną i jak szybko lojalność wobec ugrupowania zaczyna zastępować ocenę jego działań.

Żyjemy w burzliwych czasach. Życzę każdemu, żeby z otwartymi oczami weryfikował słowa polityków — również wtedy, gdy mówią dokładnie to, co chce usłyszeć.

Źródła

  1. OECD — „Survey on Drivers of Trust in Public Institutions 2026 Results: Poland”. Publikacja: czerwiec 2026; badanie: jesień 2025.
  2. CBOS — „Czy partie reprezentują poglądy i interesy wyborców?”. Komunikat nr 32/2026. Publikacja: marzec 2026; badanie: styczeń 2026.
  3. Steve Rathje, Jay J. Van Bavel i Sander van der Linden — „Out-group animosity drives engagement on social media”. „PNAS”, 2021. Badanie amerykańskich kont politycznych i medialnych.
  4. Demagog — „100 konkretów po dwóch latach. Ile zrealizowano?”. 12 grudnia 2025.
  5. Koalicja Obywatelska — „Wspólnie tworzymy Koalicję Obywatelską”. Komunikat dotyczący połączenia PO, Nowoczesnej i Inicjatywy Polskiej.
  6. PAP — „Polska 2050 po rozłamie traci jedno ministerstwo. Z klubu odeszła większość senatorów”. Luty 2026.
  7. Europejski Bank Centralny — Raport o konwergencji. Czerwiec 2024; część dotycząca Polski.
  8. PKW — oficjalne wyniki wyborów do Sejmu z 2015 roku. Obwieszczenie z 27 października 2015 roku. Udział 18,65% obliczono na podstawie liczby głosów na komitet i liczby uprawnionych.
  9. PKW — oficjalne wyniki wyborów do Sejmu z 2023 roku. Obwieszczenie z 17 października 2023 roku. Łączne wyniki komitetów obliczono przez zsumowanie opublikowanych odsetków.
  10. PAP — „Kukiz: udało się wprowadzić tylu posłów z Kukiz’15, że można by stworzyć koło”. Październik 2023.
  11. PCh24 — rozmowa ze Sławomirem Mentzenem o demokracji i monarchii.
  12. Polskie Radio — „Najważniejsze wybory. Kandydaci do parlamentu w ogniu pytań”. Wypowiedź Krzysztofa Bosaka dotycząca strategicznych spółek.
  13. „Fakt” — „Kandydaci Konfederacji do Sejmu mają problemy z prawem. Co na to Mentzen?”. Wywiad zawierający odniesienia do spraw Przemysława Wiplera.
  14. Radio ZET — publikacja dotycząca zarzutów w sprawie finansów Fundacji Wolność i Nadzieja. 3 stycznia 2022 roku.
Adrian Dalecki

Redaktor naczelny

O autorze i projekcie →